Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sens. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sens. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 kwietnia 2012

Na święta radości..

Z okazji dzisiejszego radosnego dnia życzę wszystkim, aby mieli czas i cierpliwość dla rodziny, aby pogoda ducha była lepsza niż ta za oknem, a wszystko co złe i smutne było do zniesienia.

I nie zapomnijcie o tym, że jutro lany poniedziałek, czyli wybory miss mokrego podkoszulka ;)

piątek, 6 kwietnia 2012

Wielki Tydzień.. wielkie porządki

Okres przedświąteczny.. czy któryś Mężczyzna sprząta wówczas cały dom od góry do dołu? Czy Mężczyźni przejmują się brudnymi oknami niewytrzepanym dywanem? I nie mówię tu o przesadnej pedanterii. Czy któraś kobieta przyłapała swego M. na wyciąganiu wszystkich rzeczy z szuflad w kuchni w celu wyczyszczenia wnętrza jak i zawartości..? Od razu zastrzegam, że ja nigdy takiego cudu nie doświadczyłam. A jednocześnie ciągnie mnie do tych wszystkich czynności porządkowych, a porządną mnie nazwać nie można.
Święta tuż tuż, wiosna za oknem, a kobiety w całym kraju zaczynają porządki. Większym żywiołem w domu jest tylko remont. Zastanawiam się skąd się to u nas bierze. Fakt faktem widziałyśmy w dzieciństwie nasze matki, które wywracały dom do góry nogami, a potem otulały pomieszczenia zapachem pysznych dań oraz dobrze wyrośniętych ciast, który wydobywał się z kuchni. Co jeszcze może być przyczyną tego szaleństwa? Przekonanie, a wręcz niewzruszona pewność: "Jeśli nie ja to kto?". I tak, w ten oto sposób jesteśmy zmuszone pokazać sobie i innym, że nikt tego nie zrobi lepiej i szybciej. Czy aby na pewno? Czy trzeba się tym zająć samotnie?

Ja osobiście twierdzę, że dobrze jest zakasać rękawy i zacząć sprzątać. Nie wiem czy uświadamiacie sobie..
ILE PRZY TYM SPALAMY KALORII???
Całe mnóstwo!
Im większe okna, tym lepsza dawka ćwiczeń na ramiona, nie mówię już o trzepaniu dywanów. Bajka! A mycie lodówki, szafek, schodzenie i wchodzenie na stołek, gdy trzeba gdzieś wyżej się dostać, a wyżej przeważnie jest większy kurz. Czy to nie fantastyczne?! Przed nami obżarstwo, a do tego szybko nadchodzące wakacyjne upały. Czy nie powinnyśmy robić takich porządków trochę częściej?
Dobra nie zapędzajmy się tak, istnieje czynność, która tak jak sprzątanie zaczyna się na "s" i choć równie męczy to jest znacznie przyjemniejsza. I tego się proszę trzymajcie :)

czwartek, 5 kwietnia 2012

Ogłaszam zbliżającą się rozdawajkę

Moje miesięczne statystyki pną się mocno w górę. Już dziś pragnę Wam gorąco podziękować i ogłosić, iż gdy dobijemy do 1000 odwiedzin zrobię małe (i krótkie) rozdanie. Na razie nie zdradzę więcej szczegółów. Nie jestem dobra w zachwalaniu, więc zapewne nie dostanę pracy w sklepie, ale wydaje mi się, że warto tu zaglądać, przynajmniej od czasu do czasu.
Zobowiązuję się do częstszych wpisów, aczkolwiek targają mną różne pomysły i czasem mam ich nawet za dużo i przez to żadnego nie realizuję. Teraz postanawiam się poprawić i na tydzień zamieszczać min. trzy posty.

Jestem otwarta na wszelakie Wasze uwagi. To zawsze bardzo pomaga, a poza tym dodaje odwagi do działania.

czwartek, 29 marca 2012

Prawko, ewentualnie "lewko"

Pan B-20
Od zimy przygotowuję się do zdania egzaminu na prawo jazdy. Uczę się również w międzyczasie jeździć (oczywiście z instruktorem;). Muszę zaznaczyć, że nauka jazdy i nauka aby zdać w ogóle się nie łączą. Prawidłowa jazda na egzaminie jest sztuczna, działasz punkt w punkt według przepisów. Jesteś jak aktorzyna na scenie..

wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołajkowo

Prezentu od Mikołaja nie dostałam jak na razie, ale nie przejmuję się tym, bo umówiłam się na aparat fotograficzny a to nie jest prosta sprawa. Trzeba się trochę zorientować w temacie, zwłaszcza jeśli się jest laikiem. Mikołaj też przecież nie dostarczy mi prezentu, skoro sama nie wiem jeszcze czego tak konkretnie chcę. Jestem jak typowa kobieta: "Nie wie czego chce, ale jest gotowa zrobić wszystko aby to dostać".
Jeden raz w życiu dostałam rózgę, ale to wspomnienie leży pomiędzy innymi zabawnymi zdarzeniami. Jako dziecko nie przejęłam się tak bardzo tym zdarzeniem, ponieważ byłam przekonana, że nie mam powodu czuć się winna. Wiedziałam, że w ciągu roku byłam grzeczna, a razem z rózgą były owoce, więc nie czułam się pokrzywdzona. Na pewno to nie było miłe, ale jakoś nie wiąże się to z traumą. Teraz zanim przyjdzie mój "Mikołaj" muszę się zająć uprzątnięciem garderoby, gdyż może się to dla mnie skończyć porządnym "laniem".
W ogóle odkryłam jaka ze mnie bałaganiara. Im więcej mam miejsca tym większy burdel (bez skojarzeń) wokół siebie rozsiewam. Ciekawa jestem jaki sposób maja na to inni, bo w końcu w innych domostwach nie uświadczysz ani grama pyłku na półce czy "kota" pod łóżkiem. U mnie natomiast "koty" są wielkości świni, a kurz robi za warstwę śniegu, którego jeszcze nie ma za oknem.
Zima kalendarzowa już tuż tuż, a za oknem pogoda jesienno-wiosenna. Powiesiłam słoninkę za oknem dla sikorek, uwielbiam te ptaszki, zwłaszcza sikorki modre. W pewnym momencie odwiedziła mnie jedna przedstawicielka tej odmiany, ale i tak zdecydowana większość miała charakterystyczne czarne łebki. Jak już one trochę pojadły, słoninką zainteresowała się szemrana grupa wron. Sprytnie przyciągnęły sobie sznurek, na którym wisiał przysmak i zaczęły jedna przez drugą zajadać. Do tej pory tłuką się o strzępek, który pozostał. Powinnam je przeganiać, żeby mniejsze ptaszki miały co jeść, ale jakoś nie mam serca widząc jak wygłodniałe muszą być.

Apel do wszystkich: dokarmiajmy ptaki w czasie zimy.
Apel do Mężatek: Pomimo tego co nam zawsze powtarzano w sprawie Mikołaja, warto być czasem niegrzeczną (dla Męża, ofc), bo to się bardziej opłaca i jest mucho (czyt. muczo) przyjemniejsze;)

niedziela, 5 czerwca 2011

Poszukująca siebie

Jestem uzależniona od ludzi. Nie potrafię myśleć o sobie w tak prosty oczywisty sposób. Nie chcę zobaczyć w sobie egoistki. Boję się tego. A jednocześnie marzę o realizowaniu siebie, swoich pasji.
Ten blog będzie moją małą terapią. Spróbuję nauczyć się tego, że dobrze jest być przez chwilę sama ze swoją pasją. Wiem, że będzie trudno. Mam jednak nadzieję, że gdy zacznę to robić publicznie, to może mnie to motywować.
Moim celem będzie prowadzenie tego bloga przez rok, dokonując wpisów przynajmniej raz tygodniowo. W tym momencie wychodzi, że zostało mi jeszcze przynajmniej 51 być może ciekawszych niż ten postów. Ma się wrażenie jakbym przygotowała się na umowę z operatorem na pięćdziesiąt doładowań. Nie sądzę by było coś w tym złego.

Podpisuje się pod powyższym obiema nogami i ręcoma;)