Autor tej książeczki jest mi znany jedynie z ekranizacji filmowej Pokuty, którą zresztą polecam. Do tej pory nie miałam styczności z jego dziełami. Postanowiłam lepiej się przyjrzeć autorowi. Z tego przyglądania, wyłonił się obraz wielokrotnie nagradzanego Brytyjczyka. Można przypuszczać, że każda jego książka powinna nas powalić, wcisnąć w fotel i wycisnąć łzy wzruszenia. Chciałabym tak zacząć tę recenzję. Niestety nie mogę.
Książka opowiada o małżeństwie June i Bernarda Tremaine'ów z perspektywy ich zięcia Jeremy'ego, który zbiera materiały by napisać o nich książkę. We wstępie nasz bohater wyjaśnia skąd u niego wzięła się ta niezwykła fascynacja cudzymi rodzicami. Ale bardziej zaskakujące od wytłumaczenia jego przypadłości, jest połączenie się małżeńskimi więzami dwojga tak różnych ludzi. Musiało to prowadzić do uległości wobec silniejszego charakteru. Tak się jednak nie dzieje, ponieważ oboje głęboko wierzyli w swoje racje, byli bardzo silnymi osobowościami. Ich miłość nie poradziła sobie z tą przeszkodą, a jednocześnie nie pozwoliła im o sobie nawzajem zapomnieć. Pomimo iż żyli osobno, to jednak w pewien sposób nadal razem.